Często czytając książkę zastanawiam się, jaka jest jej historia. W jakich okolicznościach autor wpadł na pomysł jej napisania oraz ile czasu mu to zajęło. Przede wszystkim jednak ciekawi mnie, czy pisząc daną powieść autor czerpał pomysły z własnego otoczenia bądź osobistych doświadczeń. Czy główni bohaterowie byli na kimś wzorowani. A może mają w sobie coś z autora? Może lubią te same potrawy? Mają podobne nawyki? Fascynują ich te same rzeczy, łączą podobne wspomnienia? Być może ich perypetie przeplatają się w jakiś sposób z życiorysem pisarza, który ich stworzył? Innymi słowy ciekawi mnie, czy autor w powieści ukrył gdzieś cząstkę siebie.
Bohaterka Ani z Zielonego Wzgórza, podobnie jak Lucy Maud Montgomery, zdobyła dyplom nauczycielski w Charlottetown. Carlos Ruiz Zafon, od dziecka zafascynowany neogotycką architekturą swego rodzinnego miasta, fascynację ową wyraził w serii Cmentarz Zapomnianych Książek. Markus Zusak w Złodziejce książek wykorzystał historie, które usłyszał od swoich rodziców, pamiętających jeszcze czasy hitlerowskie, a Virginia Woolf, pisząc Orlando, podobno wzorowała się na swojej kochance. Takich przykładów w literaturze jest mnóstwo. Moją bohaterkę i mnie łączy miłość do pisania. I pamiętniki.
Już jako nastolatka miałam potrzebę pisania, opowiadania, czasem o zupełnie błahych sprawach. To było silniejsze ode mnie. Moje pamiętniki stały się świadkami tego, jak dojrzewałam, jak zmieniał się mój światopogląd. Opisują najważniejsze wydarzenia w moim życiu, ludzi, których poznałam, sprawy, które w swoim czasie zaprzątały mi głowę. Powyklejane najróżniejszymi biletami, upamiętniają moje podróże i wrażenia z nich. Ale nie tylko. Pełne są także pisanych w biegu historyjek, pomysłów, opisów bohaterów, których stworzyłam, rozważań na temat książek, które czytałam i tych, które pisałam. Bohaterka „Niezapominajek” także pisze pamiętnik. Dzięki temu zdołałam ją lepiej poznać i stała mi się jeszcze bliższa. Dając jej cząstkę siebie sprawiłam, że ona sama w pewnym sensie stała się cząstką mnie.
Pisarz w każdą swoją powieść wkłada wiele serca. Zaprasza czytelnika w swój prywatny świat. To, czy jest on w całości fikcyjny, czy też może są w nim jakieś elementy prawdziwego życia, w wielu przypadkach pozostanie dla czytelnika tajemnicą. Ale cząstka autora niemal zawsze gdzieś tam tkwi. Choćby malutka.
